Roztocze kamperem 2021. Józefów.

Pogoda nie rozpieszcza, wiosna jakaś w tym roku taka nieśmiała. Nietrudno jeszcze o mróz w nocy i opady śniegu, ale nic to, jedziemy. Na Roztocze. Odwiedzimy kilka starych miejsc, z pewnością znajdziemy też jakieś nowe.

Piątek, 9 kwietnia 2021 roku.

Po piętnastej pojechaliśmy w kierunku Józefowa klucząc solidnie. W Łosińcu przy kościele znajdują się źródła dość wartkiego potoku. Czysta woda, piaseczek na dnie, można odbyć mały spacerek z widokiem na meandrującą rzeczkę.

Ładny nowy mosteczek, a poprzedni mostek podobno zrobiony był ze skrzydła niemieckiego samolotu transportowego, który spadł tu podczas wojny.

Potem podjechaliśmy pod wieżę widokową dominującą nad Suścem. Przy wieży są dwa parkingi: asfaltowy dla aut osobowych i żwirowy dla grubasów powyżej 1,5 tony.

Wieża stoi jakoś tak na uboczu w trochę mniej ciekawym miejscu. Widoki z niej też raczej nie oszałamiają. Dużo lepsze i bardziej rozległe znajdziemy choćby z odległego o kilka kilometrów Wału Huty Różanieckiej.

Kolejnym przystankiem był zalew w Majdanie Sopockim. Opisywaliśmy to miejsce w artykule “Roztocze kamperem. Majdan Sopocki.

Tym razem tylko okrążyliśmy zalew, po jednej stronie leśna ścieżka, po drugiej brukowany chodnik. Długo nie zabawiliśmy, bo mocno wiało.

W końcu dotarliśmy do Józefowa. Byliśmy tu już wielokrotnie, więc na pewniaka zaparkowaliśmy na “naszym” starym miejscu koło kościoła.

Poszliśmy na spacer w kierunku siedziby nadleśnictwa. Utworzono tam punkt edukacji przyrodniczo-leśnej Leśna Klasa, wyposażony w drewniane stoły i ławy, tablice informacyjne, miejsce ogniskowe oraz specjalnie zaprojektowane zadrzewienia.

Niestety brama główna była zamknięta i atrakcje nas ominęły. Było za to
otwarte naprzeciwko wejście na ścieżkę dydaktyczną. Troszkę jeszcze tu szaro i nie widać oznak wiosny, ale i tak bardzo nam się podobało. Polecamy!

Kawałeczek dalej są źródła Nepryszki, przeszliśmy więc ścieżką w dół rzeczki, potem chodnikiem wzdłuż bagienka, aż do ronda.

Zapadł zmrok, wróciliśmy więc do kampera.

Sobota, 10 kwietnia 2021 roku.

Wstaliśmy skoro świt – a był przymrozek – i pomaszerowaliśmy do kamieniołomu. A tu kolejna, miła niespodzianka! Powstał spory parking obsadzony sosenkami z miejscem na ognisko z możliwością grillowania. Pięknie. Brawo Józefów!

Urokliwe ścieżki kamieniołomu były zupełnie puste, nic dziwnego, była dopiero siódma rano. Kamieniołom ładnie posprzątany, wcale już nie przypomina śmietniska. Co więcej, wznowiono ręczne wydobycie. Ładnie ułożone kostki kamienia czekają na wywiezienie. Fascynujące miejsce!

Można spacerować wewnątrz, ale można też okrążyć wyrobisko ścieżką biegnącą urwiskiem.

Nieśpiesznie wróciliśmy do kampera na drugie śniadanie.

Zajrzeliśmy  jeszcze do kościoła i tu kolejne pozytywne zaskoczenie: drzwi szeroko otwarte, przed wejściem płyn do dezynfekcji, za progiem po obu stronach ślicznie ustawione małe buteleczki z wodą święconą oraz maseczki chirurgiczne, gdyby przypadkiem ktoś zapomniał. Wielkie słowa uznania dla opiekunów świątyni.

Z naszego doświadczenia wiemy, że to rzadkość. Kościoły zwykle są zamknięte i to wcale nie wina epidemii, po prostu jest to wygodne dla zarządzających. 

Postanowiliśmy pospacerować jakimiś nieznanymi nam szlakami w bliskiej okolicy Józefowa. Podjechaliśmy najpierw w kierunku Aleksandrowa, nad zalew Sigła. Znajduje się tu cmentarz wojenny, na którym spoczywają żołnierze polegli w trakcie wojny obronnej w 1939  oraz żołnierze i partyzanci, uczestnicy bitwy Sturmwind II w 1944. O tej wielkiej operacji partyzanckiej pisaliśmy już w “Roztocze kamperem. Susiec. Osuchy.

Kampera pozostawiliśmy obok cmentarza i powędrowaliśmy czarnym szlakiem w kierunku Górecka Kościelnego. Trasa z początku prowadzi szeroką leśną drogą, którą aż do końca zalewu można dojechać samochodem. Dobre miejsce dla wędkarzy.

Jakiś kilometr od zalewu szlak skręca w prawo w las, w nieco zarośniętą ścieżkę. Za chwilę dochodzi do mostku przez rzekę Szum. Fajne miejsce. Po drugiej stronie postanowiliśmy zejść ze szlaku – Górecko Kościelne jest nam doskonale znane – i zamykając pętlę zwykłymi drogami leśnymi wrócić do kampera.

Po drodze mijaliśmy miejsce i zabudowania opisane jako amfiteatr w Dąbrowie, z dużym trawiastym parkingiem. Wszystko za zamkniętym szlabanem z zakazem wjazdu. Być może w sezonie jest to w jakiś sposób dostępne.

Przejechaliśmy potem kamperem w kierunku Józefowa na parking leśny w miejscu przecięcia czerwonego szlaku na Tarnowolę z drogą wojewódzką. Co istotne, warto wjechać kawałeczek dalej (minąć sławojkę), jest tam ukryty w lesie większy i o niebo lepszy parking niż ten blisko drogi. Tego dnia oprócz nas nie było tam nikogo.

Odpoczęliśmy solidnie i poszliśmy na wycieczkę do Tarnowoli. Przepiękna oznaczona czerwonymi znakami trasa. Jest tam stare, malownicze wyrobisko. W pewnym momencie trzeba się zdecydować. Szlak skręca w lewo i okrąża Krzyżową Górę,  pojawiają się jednak ścieżki prowadzące na jej szczyt. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, którą wersję wybraliśmy. I bardzo dobrze. Był to najbardziej niezwykły i emocjonujący odcinek całej trasy! Prawdziwie górska wycieczka. Na szczycie jest wyniosły, kamienny krzyż. Dobrze go widać też z dołu, ze wsi.

W Tarnowoli, trwają jakieś prace ziemno- budowlane przy źródełku. Trzeba będzie sprawdzić za jakiś czas co tam się zbudowało. Chętnie tu wrócimy. Wieś leży trochę na uboczu, dojść można pięknymi szlakami czy to od Józefowa, czy od strony Górecka Kościelnego, tak jak to zrobiliśmy po raz pierwszy wiosną i po raz drugi jesienią w 2019 roku.

Do kampera wróciliśmy drogą wiodącą skrajem lasu.

Na wieczór wróciliśmy do Józefowa, zamarzył nam się nocleg przy kamieniołomie. Zachód słońca był tam zachwycający, ale ruch na parkingu w sobotni wieczór był znacznie większy niż się spodziewaliśmy. Po zmroku wróciliśmy na stare miejsce koło kościoła.

Niedziela, 11 kwietnia 2021 roku.

Zaraz po szóstej, ledwo wybrzmiały kościelne dzwony odjechaliśmy, by nie blokować parkingu wiernym. Najpierw do kamieniołomu na kawę „z widokiem”. Parking znów był pusty, nawet kurz osiadł, jednak i tak na śniadanie przenieśliśmy się na leśny parking, na którym wczoraj spędziliśmy tyle czasu.

Na tle innych roztoczańskich miast, takiego Zwierzyńca czy Krasnobrodu Józefów nadal pozostaje oazą spokoju. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Posiada przecież wszelkie atuty: zalew, piękną okolicę z rozległą siecią tras pieszych i prężnie działające lobby rowerowe. Pewnie to tylko kwestia czasu, gdy zmęczeni tłokiem turyści ze Zwierzyńca czy Krasnobrodu zaczną pojawiać się i tutaj. A na razie po prostu cieszmy się unikalną już, leniwą atmosferą prawdziwego roztoczańskiego miasteczka.

O jedenastej byliśmy umówieni w Zwierzyńcu z naszą niezawodną, wesołą ekipą miłośników Roztocza. Miejscem spotkania był parking przy boisku na tyłach szkoły podstawowej. Dobrze o nim wiedzieć, dostępny do 3,5 tony, pewnie nawet w sezonie są tu wolne miejsca.

Wyruszyliśmy w malowniczą trasę leśnymi drogami nad zalew Rudka. W takich okolicznościach przyrody i w takim towarzystwie dzień mijał bardzo szybko.

Otrzeźwienie przyszło wraz z sygnałem SMS. Zmieniono nam termin szczepienia na jutro, na godzinę 11,30 i 11,50 w … Chełmie. I choć plany były inne nie pozostało nam nic innego, jak już teraz wracać do domu.

2 thoughts on “Roztocze kamperem 2021. Józefów.

  1. Gaba says:

    Bardzo ciekawie piszecie o Roztoczu – chętnie zaglądam do opisów waszych roztoczańskich wycieczek. Czy Józefów i okolice można pozwiedzać rowerem? Wyjeżdżając kamperem zawsze zabieramy rowery – ciekawa jestem czy można by je tam wykorzystać, bo bardzo mnie zachęciliście do podróży w tamte strony.

    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *