Roztocze kamperem. Jesienny Krasnobród.

Jesień ma wiele zalet. To prawda, że dni już krótsze, noce chłodniejsze. Ale popatrzcie na te kolory dookoła!
Turystów też wyraźnie mniej, można ryzykować odwiedzenie miejsc z których w sezonie jak najszybciej uciekaliśmy. A długie wieczory spędzić można albo przy ognisku albo korzystając z oferty lokalnej gastronomii.

Piątek, 18 października 2019 roku.

Tuż po trzeciej nie tracąc czasu szybciutko przejechaliśmy do Tarnawatki. Zorganizowano tam niewielką Eko-ścieżkę poprowadzoną wzdłuż mocno zarośniętego szuwarami stawu. Jest to ostoja ptaków, o czym zresztą informują stosowne tablice. Na końcu ścieżki wybudowano malutką wieżę widokową z ławeczką, można wygodnie usiąść i obserwować. Warto zabrać ze sobą lornetkę.

Długo tam nie posiedzieliśmy tylko poszliśmy przez las w kierunku wypatrzonych na mapie stawów. Szeroka, wygodna leśna droga po jakichś trzech kilometrach doprowadziła nas do ogromnej dwukilometrowej grobli pomiędzy dwoma stawami. Na wodzie pływało wielkie mnóstwo ptaków, kaczki, gęsi, czaple, łabędzie. Rewelacja! Naprawdę szkoda, że nie mieliśmy lornetki.

Byliśmy tam świadkami niezwykłego wydarzenia. W pewnym momencie wszystkie gęsi poderwały się z wody i w postaci wiru zaczęły nabierać wysokości. Utworzyły potem szeroki krąg nad stawem. A ile przy tym gęgania było! Po kilku obrotach uformował się z kręgu klucz i skierował na zachód. Zanim zniknął na horyzoncie widać było, że podzielił się na kilka mniejszych.

Gęsi odleciały ale na stawach nie zrobiło się wcale luźniej ani tym bardziej ciszej. Wieczór się już zbliżał i setki kaczek urządziło swój koncert. Dobrze, że choć łabędzie są nieme.

Ściemnia się teraz szybko a nam tak żal było wracać. Następnym razem zaplanujemy całodzienną wycieczkę. Może obejdziemy stawy wokół a nie tylko groblą. I zapytamy właścicieli gospodarstwa rybnego o zgodę na wejście w ich teren. Tym razem tego nie zrobiliśmy, na usprawiedliwienie dodam tylko, że znak zakazu dostrzegliśmy dopiero w drodze powrotnej.

Na nocleg pojechaliśmy do Krasnobrodu. Zatrzymaliśmy się na „naszym” ulubionym miejscu nad zalewem. Zdążyliśmy jeszcze obejrzeć piękny zachód słońca.

Zalew krasnobrodzki niknie w oczach, wody coraz mniej! Przyczynę wyjaśnił nam jeden z wędkarzy. Woda do zalewu pompowana jest z przepływającej obok rzeki Wieprz. Niewielki budynek stacji pomp widać na koronie wału. Niestety w tym roku poziom wody w rzece spadł tak bardzo, że znalazł się poniżej miejsca, gdzie jest ona zasysana. Na szczęście Wieprz pogłębiono, przebudowywany jest też w tej chwili wychwyt wody. Jest więc nadzieja, że jeszcze w tym roku uda się jej trochę podpompować. Oby tak było, oby zalew krasnobrodzki nie podzielił losu stawu Echo w Zwierzyńcu.

Sobota, 19 października 2019 roku.

Wschód słońca z kubkiem gorącej kawy w ręku! Jesienią nietrudno wstać o świcie.

Bardzo leniwy był ten sobotni poranek. Wreszcie około dziesiątej ruszyliśmy na szlak. Zdecydowaliśmy się na trasę nordic walking „czerwone kijki” przez Rezerwat św. Rocha. Piękne siedem kilometrów w jesiennej scenerii opadających liści, przekwitających wrzosów, zielonych mchów i pożółkłych paproci. Nie zabrakło też brązowych podgrzybków i dorodnych borowików.

Niemniej widowiskowo było, gdy już po południu wybraliśmy się na spacer najpierw wokół zalewu, potem polną drogą aż do wieży widokowej górującej nad Krasnobrodem.

Można było jednak odnieść wrażenie, że kolory nie były takie piękne i soczyste jakie pamiętamy z ubiegłego roku. Może spóźniliśmy się o tydzień a może susza o tym zadecydowała?

Dzień i tak był pełen wrażeń, do tego jeszcze wieczorem w restauracji Zielnik  mieliśmy okazję posłuchać piosenek w wykonaniu dwojga młodych artystów. Wielka szkoda, że na sali było zaledwie kilka osób. Zawiodła informacja. My sami dowiedzieliśmy się o koncercie zupełnie przypadkiem.

Niedziela, 20 października 2019 roku.

Po kawie „z widokiem” na zalew zrobiłam szybką pętlę wokół niego. Jurek w tym czasie przygotował wystawne śniadanie: jajecznica z zebranymi wczoraj grzybami. Przepyszna!

 Około godziny 11 podjechaliśmy do Grabnika zobaczyć w jesiennej scenerii jeden z krasnobrodzkich wąwozów lessowych. Kampera zostawiliśmy przy kapliczce a sam poszliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Suchowoli. Nie doszliśmy do samej wioski, nie było już po co, najważniejsze zobaczyliśmy. Zawróciliśmy mniej więcej w połowie drogi.

Obiad zjedliśmy w Krasnobrodzie ale zaraz potem pojechaliśmy do Górecka Kościelnego. Wiosną zachwycił nas czerwony szlak do Tarnowoli, głównie z powodu cudnie ukwieconych pól. Chcieliśmy sprawdzić jak wygląda ta trasa jesienią. Cóż, pola poszarzały, posmutniały. Za to grzybów było w bród. Zobaczcie na zdjęciach.

Wracając, po ciemku już wstąpiliśmy do Józefowa. Było bardzo ciepło, nic dziwnego, że na józefowskim rynku było wręcz gwarno. Ale raczej nie byli to turyści. 

Nie jest to jedyna relacja z Roztocza. Pozostałe znajdziesz tutaj.

⇐ poprzednia strona                                                 kolejna⇒

⇐ strona główna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *