Roztocze kamperem. Jeszcze bardziej jesienny Horyniec.

Kierunek południe. W tej części Roztocza byliśmy dawno, więc nadrabiamy zaległości. Ale dokąd konkretnie? Z racji bardzo już długiego wieczoru i konieczności znalezienia dodatkowych atrakcji Horyniec Zdrój jako uzdrowisko wydaje się być bezkonkurencyjny.

Piątek, 25 października 2019 roku.

Nie tracąc czasu bo po piętnastej dnia zostało jak na lekarstwo od razu zaczynamy zwiedzanie. Postanowiliśmy najpierw zobaczyć cerkiew we wsi Kornie. Obecnie jest to kościół katolicki, ale odbywają się tam też okazjonalnie nabożeństwa greckokatolickie. Obok murowanej świątyni znajduje się drewniana dzwonnica (można na nią wejść), a za świątynią stary, ale zadbany i uporządkowany cmentarz. Będąc w Korniach można jeszcze coś zobaczyć – przysłowiowy koniec świata.

 Kolejnym miejscem gdzie zatrzymaliśmy się były Siedliska. Najpierw obejrzeliśmy z zewnątrz nieczynną i dość zrujnowaną cerkiew.

Znajdujące się obok muzeum skamieniałych drzew było nieczynne. Szkoda, bo to właśnie skamieniałe pnie drzew, które rosły 13 milionów lat temu są największą atrakcją tego miejsca. Początek ma tu też ścieżka dydaktyczna. Niedługa ale bardzo przyjemna. W pewnym momencie zadziwiły nas przepiękne drzewa. Z tablicy informacyjnej dowiedzieliśmy się, że jest to właśnie przywieziony specjalnie z Kanady cypryśnik błotny. Okazało się, że skamieniałe pnie  to właśnie pnie cypryśnika, który miliony lat temu rósł sobie tutaj w najlepsze.

Ścieżką zrobiliśmy pętlę, niestety muzeum dalej nie było czynne. Wystarczyć nam więc będzie musiał widok fragmentów skamieniałych pni zabudowanych w ołtarz i kapliczkę na wzgórzu kościelnym, będącym jednym z przystanków ścieżki ekologicznej.

A do muzeum kiedyś koniecznie trzeba będzie wrócić.

Na nocleg zatrzymaliśmy się w  Horyńcu na sprawdzonym już wcześniej parkingu przy posterunku Policji. Fajne miejsce – z jednej strony Policja z drugiej kościół, z trzeciej siedziba gminy, z czwartej… nie, nie knajpa, po prostu deptak. Cisza, spokój i bardzo blisko do wszystkich atrakcji uzdrowiskowego Horyńca. I nie tak daleko do restauracji, w której spędziliśmy wieczór drinkowo – taneczny.

Sobota, 26 października 2019 roku.

Przejechaliśmy kamperem na parking przy klasztorze Franciszkanów  w drugim końcu Horyńca. Stamtąd zielonym szlakiem ruszyliśmy w kierunku Nowin Horynieckich. Trasa prowadziła kawałek zwykłą leśną drogą, potem leśną drogą z asfaltem, którego niejedna wioska mogłaby pozazdrościć.

W miejscu, gdzie szlak skręca z asfaltowej drogi do przejścia pod torami poszliśmy jednak dalej prosto w kierunku Dziewięcierza. Asfalt i tak zaraz się skończył i zaczęliśmy iść jakąś dziwną rampą z murkami po obu stronach. Rampa ciągnęła się może dwa kilometry. Skąd taka budowla w środku lasu? Bliżej Dziewięcierza doszliśmy do wniosku, że musiały być tutaj kiedyś tory kolejowe i było to miejsce postoju pociągu. Widzieliśmy również biegnące równolegle trzy czy cztery rzędy torów, zupełnie zarośnięte drzewami mającymi już nawet kilkadziesiąt lat. Ciekawe. Z tego miejsca do czynnej obecnie linii kolejowej pozostało jeszcze ładne kilkaset metrów.

Wąskimi ścieżkami dotarliśmy w końcu do stacji kolejowej Dziewięcierz, pięknego i spokojnego miejsca na solidny wypoczynek. Tu się nikomu nie śpieszy. Zgodnie z rozkładem najbliższy pociąg będzie jechał 14 grudnia 2019 roku, godziny nie podano.

Miejsce to było najbardziej odległym punktem tej wyprawy. Ze stacji po przekroczeniu torów linii Horyniec – Hrebenne skierowaliśmy się w lewo. Za chwilę odnaleźliśmy zielony szlak, z którego zeszliśmy kilka kilometrów wcześniej. Idąc nim niejako pod prąd  rozpoczęliśmy drogę powrotną.

Najpierw dotarliśmy do Świątyni Słońca. Byliśmy tu już wcześniej. Kolejnym przystankiem była Kaplica Leśna Matki Boskiej. To miejsce też znane nam z wcześniejszych wędrówek. Obok kaplicy powstaje dom pielgrzyma i wielki parking, budowa jest już bardzo zaawansowana. Już sobie wyobrażam te tłumy, które niedługo przyjadą, całe autokary pielgrzymów. Będą kramy z dewocjonaliami, z lodami, z watą cukrową. Gwar, szum, kolejki do źródła z cudowną wodą. Makabra. Śpieszcie się by tego uniknąć. Czasu nie zostało już tak wiele.

Wracaliśmy nieśpiesznie, troszkę asfaltem, troszkę lasem brodząc w liściach.

Na noc wróciliśmy kamperem na parking obok Policji. Cudny dzień, wyszła nam ładna pętelka. Trasa była dosyć długa, ale nie zmęczyła nas na tyle, żeby nie pójść znowu wieczorem na tańce. Trochę zaskoczył nas tłok na parkiecie. W piątek było zaledwie kilka par, a w sobotni wieczór komplet gości.

Niedziela, 27 października 2019 roku.

Wstaliśmy raniutko, cofnęliśmy czas o godzinę. Od razu poczuliśmy się o godzinę młodsi. Po leniwym śniadanku ruszyliśmy na szlak „czerwone kijki” rozpoczynający się z deptaka, przy którym staliśmy. Najpierw dotarliśmy do zalewu. Potem przebudowywaną właśnie drogą leśną (będzie asfalt)  ruszyliśmy w kierunku Radruża. Po kilometrze las się skończył i już normalną polną drogą z pięknymi i rozległymi widokami dotarliśmy do tej miejscowości.

Przy świetlicy wiejskiej zrobiliśmy sobie dłuższy przystanek z wygrzewaniem kości na słoneczku, które świeciło nam pięknie, zupełnie jak nie jesienią.

Radruż znany jest przede wszystkim z zespołu cerkiewnego wpisanego na listę UNESCO. Bywaliśmy tam i wcześniej jednak nigdy w środku. Wcześniej na drzwiach wywieszona była kartka z numerem telefonu, by dzwonić do z Muzeum Kresów w Lubaczowie to ktoś przyjedzie i otworzy. Nie skorzystaliśmy. Teraz jest zupełnie inaczej. Obok cerkwi wybudowano budynek filii muzeum, jest tam ekspozycja tematyczna, ale co najważniejsze, na miejscu jest przewodnik. Wystarczy kupić bilety. Przewodnik pięknie opowiadał i  starał się bardzo, mimo że zwiedzających było tylko troje, my i jeden kuracjusz z Horyńca.

Obok muzeum jest piękny trawiasty placyk, aż się prosi by pozostać tam kamperem na noc. Tylko co na to Straż Graniczna? Do granicy jedyne 300 metrów.

Popołudnie spędziliśmy spacerując po Horyńcu ale na wieczór pojechaliśmy do Tomaszowa. W restauracji czekał już zamówiony wcześniej stolik. Miło spotkać się ze znajomymi.

Nie jest to jedyna relacja z Roztocza. Pozostałe znajdziesz tutaj.

⇐ poprzednia strona                                           kolejna ⇒

⇐ strona główna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *