Roztocze kamperem. Leniwy weekend w Zwierzyńcu.

Z długiego wakacyjnego wyjazdu wróciliśmy do domu w poniedziałek wieczorem. Wyjazd udał się znakomicie, byliśmy jednak trochę znużeni. Postanowiliśmy więc, że najbliższy weekend siedzimy domu. W tym postanowieniu wytrwaliśmy aż do piątku. Po co, skoro lato takie piękne, wypoczywać w domu skoro można na wyjeździe? Za cel tego leniuchowania wybraliśmy Zwierzyniec.

Piątek, 23 sierpnia 2019 roku.

Cudowna pogoda. Już nie upalnie, ale bardzo ciepło. Zatrzymaliśmy się na kempingu Echo w Zwierzyńcu i poświęciliśmy sporo czasu naszemu kamperkowi. Zasłużył na małe SPA: porządne wietrzenie i suszenie, przegląd schowków i skrytek. Na kempingu były idealne warunki żeby zajrzeć pod maskę,  tu coś przykleić, tam podpiłować.

Końcówka wakacji i przepiękna pogoda zachęciły do przyjazdu do Zwierzyńca naprawdę wielu turystów. Pojawiły się też wycieczki autokarowe. Myślę, że punkt krytyczny ilości turystów został przekroczony, stało się to już odrobinę uciążliwe. Dobrze, że my mieliśmy azyl na kempingu. W te dni był on najspokojniejszym miejscem w całym Zwierzyńcu.

Sobota, 24 sierpnia 2019 roku.

Leniuchowaliśmy aż do południa. Po południu wypożyczyliśmy rowery – pierwsza godzina 10 PLN, każda następna 5 PLN, cały dzień 35 PLN.  Pojechaliśmy nad zalew Rudka. Oba parkingi, z jednej i drugiej strony zalewu pełne samochodów. W wodzie i na brzegu kolorowo od wioseł i kajaków. Samochody przewożące kajaki kursują bez przerwy. Koło pomostu zorganizowano plażę i kąpielisko, jak się potem okazało jedyne w całym Zwierzyńcu. Ruch, gwar, na pewno nie chcielibyśmy stawać kamperem w takich warunkach. Nie dla nas taki wypoczynek.

Przejechaliśmy na Zwierzyńczyk. A Zwierzyńczyk się rozbudowuje, będzie więcej stawów. Przebudowywany jest też parking i ulica na całej długości aż do drogi na Józefów. Może po remoncie zniknie zakaz wjazdu do 2,5 tony uniemożliwiający wjazd kamperem? A przydałoby się takie miejsce, bo parking przed browarem okupywany jest teraz przez autokary.

Ruszyliśmy w kierunku stawu Echo. W mijanym po drodze ogródku piwnym przy browarze miejsc siedzących brak. Co tam miejsc! Piwo rozlewają teraz do ohydnych plastikowych, jednorazowych kubków. I to teraz, gdy tyle się mówi o ekologii. Gdy zapytałem o szklany kufelek padła odpowiedź, że mogę go sobie kupić.

Dużo to miejsce straciło na uroku, chociaż nie dla wszystkich, widziałem ludzi wysypujących się z autokarów prosto do ogródka. Miejmy nadzieję, że po wakacjach wszystko wróci do normy, bo jak nie to … zniknie jeden z powodów dla których  warto przyjeżdżać do Zwierzyńca.   

Podobnie będzie, gdy zniknie staw Echo. A wysechł prawie zupełnie. Wody po kolana jest tylko tam, gdzie wcześniej  była dwumetrowa głębia. Kąpielisko oczywiście zamknięte, jest ostrzeżenie bakteriologiczne. Zresztą komu by się chciało taplać w takim błocie. Jeden z mieszkańców wytłumaczył nam dlaczego tak się dzieje. Całkowicie wysechł jeden z dwóch dopływów stawu.

System rowów prowadzi wodę od Echa poprzez Zwierzyńczyk do Stawu Kościelnego i dla wszystkich nie wystarcza. A Staw Kościelny jest priorytetem. Do stawu tego pompowana jest też dodatkowo woda z Wieprza. Poprowadzoną po  ziemi rurę można dostrzec w parku.

Wracając od strony Echa zatrzymaliśmy się jeszcze przy siedzibie RPN. Rozstawione były tam zdjęcia – wizytówki wszystkich parków narodowych w Polsce. Trzeba przyznać, że nie wszędzie byliśmy. Do nadrobienia. Szkoda, że od nas tak daleko!

Niedziela, 25 sierpnia 2019 roku.

Przed południem opuściliśmy kemping. Przestawiliśmy kampera tuż obok, na parking Biedronki. Ponownie wypożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy do Florianki.
W ubiegłym roku dotarliśmy tam pieszo szlakiem od strony Tereszpola, teraz przejechaliśmy się rowerami. Wprawdzie we Floriance niewiele jest ciekawego, dąb Florian usycha, dendrologiczną ścieżkę edukacyjną zamknięto, ale za to przyjemnie się jechało. Szutrowa, zupełnie niezła droga prowadziła siedem kilometrów przez las.

Skręciliśmy na moment do Czarnego Stawu. Nie zgadliście – wcale nie wysechł tak bardzo, trochę wody zostało.

Szlak na Floriankę to najbardziej uczęszczany szlak rowerowy w okolicy.

Gdy zdawaliśmy rowery, z parku słychać było orkiestrę dętą. Rozpoczęły się dożynki. Występy lokalnych zespołów w amfiteatrze to nie była jedyna atrakcja. W parku rozstawiono stoiska ze specjałami gospodyń wszystkich sołectw. Można było do woli próbować lokalnych przysmaków przemieszczając się od stoiska do stoiska. Najwięcej było ciast wszelakich ale pierogi, gryczaki czy wędliny też miały niezłą reprezentację. I ten wszechobecny chleb ze smalcem i ogórkiem! Do tego grochówka lub żurek. Gościnna ta Gmina Zwierzyniec, gościnni mieszkańcy. Wrócimy tu po sezonie. Zobaczymy czy wszystko wróci do normy.

Wracając wstąpiliśmy jeszcze nad zalew w Jacni. A tam zmiany! Wybudowano pomost, wybudowano piaszczystą plażę dookoła cypla. Kąpielisko nieczynne, widać że inwestycja jeszcze nieukończona. Ale w przyszłym roku to ho! ho!

Drżyjcie konkurencyjne kąpieliska w Zwierzyńcu, Józefowie, czy nawet w nieodległym Krasnobrodzie. A pomysł z tężnią, którą już opisywaliśmy wcześniej znakomity. Tężnia działa w najlepsze, wokół zawsze gromadka ludzi oddychających głęboko.

Nie jest to nasza jedyna relacja z Roztocza. Inne są  tutaj. 

⇐poprzednia strona                                          kolejna⇒

⇐strona główna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *