Roztocze kamperem. Majdan Sopocki.

Niewytrzymanie z tą pogodą. Upały i burze, upały i burze, na zmianę. I do tego jeszcze komary, wyjątkowe tego roku. Nie są to dobre warunki do zwiedzania. Dlatego, skoro i tak pewnie będziemy się kręcić wokół kampera,  nie warto jechać daleko. Wybór padł na Majdan Sopocki. Tydzień temu, jadąc w kierunku Biłgoraja, zrobiliśmy „wizję lokalną”. Wypadła bardzo przyzwoicie.

Piątek, 10 lipca 2020 roku.

Majdan Sopocki bliziutko, jedziemy powoli, mamy dużo czasu. W Suścu widać turystyczne wzmożenie, na obiad czekaliśmy prawie godzinę. Za to na parkingu przy rezerwacie Czartowe Pole ku naszemu zdumieniu stało zaledwie kilka samochodów.

Skoro tak, to skwapliwie skorzystaliśmy z okazji przejścia jednego z ładniejszych roztoczańskich szlaków. Można tu bywać dziesiątki razy a szlak nigdy się nie nudzi. Niestety, dolna ścieżka ta bliższa wody i bardziej atrakcyjna zamknięta jest do odwołania.  

Na szczęście nie ruszamy się już nigdzie bez dobrego odkomarzacza. Miał on wyjątkową okazję pokazać swoją skuteczność.

Na wieczór dojechaliśmy do Majdanu Sopockiego. Turystów i plażowiczów jak na lekarstwo. Kampera ustawiliśmy na łączce obok altanki, tuż nad brzegiem zalewu. Przed zmrokiem zdążyliśmy jeszcze  przejść kawałek czarnym szlakiem w kierunku Ciotuszy. Był tam kiedyś młyn, teraz zostało tylko bagienne rozlewisko. Wokół zalesione wydmy. Jedna z jakiegoś powodu jest niezalesiona i stanowi nie lada atrakcję. Wielka góra piasku.

Wieczór był ciepły, rozgwieżdżony. Długo siedzieliśmy przed kamperem wspominając namiotowe czasy.

Sobota, 11 lipca 2020 roku.

Na szlak wyruszyliśmy o piątej rano, to nasza metoda na upał. Plany były ambitne.  Najpierw dojść do rezerwatu „Nowiny”, potem przejść szlak szumów wzdłuż rzeki Sopot w Nowinach. Gdy minęliśmy tamę zalewu, szlak wiódł pięknym leśnym duktem. Potem, gdy skręciliśmy w stronę rezerwatu było już dużo gorzej.

Droga, która zgodnie z mapą miała prowadzić w poprzek rezerwatu po prostu zaginęła w bagnie. Komary też nie dały się oszukać tak wczesną porą. Trzeba było zawrócić. Na skróty przez las dotarliśmy do stacji kolejowej w Nowinach, odnajdując tam czarny szlak prowadzący w kierunku szumów.

Wycieczkę szlakiem szumów na rzece Sopot opisywaliśmy już w tym blogu. Warto było tam wrócić. Zdecydowanie polecamy.

Do kampera wróciliśmy około dziewiątej. Upał już nieźle doskwierał. Resztę dnia przesiedzieliśmy sobie w cieniu z ładnymi widokami na las i wodę.

Wieczorem przyszło załamanie pogody, temperatura spadła do 17 stopni. Na niedzielę zapowiadano deszcze, chłód i wietrzną pogodę. Nie ma na co czekać. Wracamy.

2 thoughts on “Roztocze kamperem. Majdan Sopocki.

  1. Brat z CT says:

    Uwielbiamy te strony … Od 12-go lipca, byliśmy w pow. tomaszowskim przez kilka dni, wpadliśmy także na teren Gargamela 😉 Szumy są absolutnie wyjątkowe – komary w tamtych okolicach zresztą też 😉
    Pozdrawiam,
    Marian (Brat z CT)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *