Z Brzegu do Leszna.

Opatrzność tak zrządziła, że w niedzielę 2 sierpnia musieliśmy pojawić się w Poznaniu. Mus to mus co nie znaczy, że nie można skorzystać z okazji, pojechać kamperem i pozwiedzać troszeczkę. 

Sam Poznań, znany nam z wcześniejszych wyjazdów, nie kusił  tak bardzo jak miejsca, w których dotychczas nie bywaliśmy. Postanowiliśmy w takim razie „spenetrować” tereny pomiędzy Wrocławiem a Poznaniem właśnie.

W piątkowe popołudnie trasą A4 szybko łykaliśmy kilometry, około 21 dotarliśmy do Brzegu.  Kampera zaparkowaliśmy przy Muzeum Piastów Śląskich i poszliśmy na spacer po mieście. Pierwsze wrażenie – jak tu ładnie! Mnóstwo zabytków i zieleni. Będzie jutro co zwiedzać.

Sobota, 1 sierpnia 2020 roku.

Dzień rozpoczęliśmy jak to u nas bladym świtem. Na tablicy z planem miasta wskazano trasę turystyczną wiodącą przez najciekawsze miejsca. To świetny pomysł, znacznie ułatwia zwiedzanie, zwłaszcza gdy się nie ma na nie zbyt wiele czasu.

Najpierw spacerowaliśmy w Parku Nad Fosą, potem poszliśmy na Kępę Młyńską i pogapiliśmy się na wodospady. Dojście tam nie było jakoś szczególnie urokliwe, ale widok z cypla na wodospady wszystko wynagradzał. Aż szkoda, że takie fajne miejsce jest zaniedbane. Marzyła nam się tam kawiarenka, gdzie można byłoby spokojnie wypić kawę z pięknymi widokami. Tym bardziej, że z kawą w Brzegu w niedzielę rano naprawdę było krucho. Przynajmniej nam się nie udało.

Odwiedziliśmy potem dwie wspaniałe świątynie. Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego obok Muzeum Piastów Śląskich kryje barokowe wnętrza, przepiękne obrazy, zdobienia. Z kolei gotycki kościół św. Mikołaja z XIV wieku, zaliczany do największych tego typu budowli gotyckich na Śląsku wystrój wnętrza ma bardzo surowy i skromny, wrażenie robi wielkość i wysokie sklepienie. Jest tak wielki, że do środka bez skrępowania wjechała grupa kilkunastu rowerzystów!

Ratusz w Brzegu jest w trakcie remontu, udało nam się jednak zobaczyć modrzewiowy sufit w sali obrad. A już na deser zostawiliśmy sobie Park Centralny ze wspaniałymi, rozłożystymi drzewami. Widać, że w tym mieście jest imponująca ilość ładnych miejsc do spacerowania! Bardzo nam się spodobało, chętnie wrócimy. Leży na tyle blisko autostrady A4, że można tu wstąpić na obiad czy nawet dłuższy odpoczynek.

Mieliśmy tylko ten jeden dzień do dyspozycji, nie tracąc czasu ruszyliśmy więc stronę Poznania po drodze “zwiedzając” w ekspresowym tempie. Z racji pośpiechu na pewno trudno było zobaczyć wszystko, ale na pewno mieliśmy możliwość odczuć klimat danego miejsca.

BIERUTÓW – uwagę przyciągnęły mury okalające stare miasto. Miasto to ma ciekawą historię, przeżywało wzloty i upadki. Zniszczone podczas II wojny światowej nie odzyskało dawnej świetności. Centrum nie jest ani urocze, ani ładne, odrobinę zaniedbane, ale dla nas i tak te miasta są interesujące. Zupełnie inne od miast wschodniej Polski.

OLEŚNICA – Zamek Książęcy i Kościół Zamkowy to najcenniejsze zabytki. Mieliśmy za mało czasu by zwiedzać wnętrza, pospacerowaliśmy tylko chwilę po parku i rynku z zabytkowymi kamieniczkami. Dopadła nas tutaj godzina 12 i niezwykle donośny hejnał z ratuszowej wieży.

TRZEBNICA – jedno z ładniejszych miejsce na trasie naszego przejazdu, piękny park, stawy, wszystko wypielęgnowane, lubimy takie miejsca. Rynek ładnie odrestaurowany, ale jakoś tak pusto i trochę smutno. Nawet tężnie zupełnie wyschły.

ŻMIGRÓD – ładny ryneczek z pręgierzem, a jeszcze ładniejszy zespół pałacowo-parkowy. Byliśmy akurat na rynku gdy syreny zawyły. Wiadomo, godzina 17 pierwszego dnia sierpnia. Zatrzymały się samochody, ludzie powstali z miejsc. Budujące.

Ruiny pałacu w Żmigrodzie są nieźle utrzymane, dobre wrażenie robią tablice informacyjne. Bardzo nam się podobał duży park, fajny byłby nocleg w tym miejscu, ale jeszcze za wcześnie, trzeba jechać dalej.

RAWICZ– rynek w totalnej przebudowie, więc nie zabawiliśmy długo w tym Rawiczu. Przeszliśmy się tylko kawałek pięknymi plantami.

LESZNO – dotarliśmy tu około godziny dwudziestej, bez problemu znalazło się ładne miejsce na nocleg w parku przy Pałacu Sułkowskich. Spacer po deptaku i rynku z pełnymi gości ogródkami kawiarnianymi, ciepły, radosny i beztroski wieczór. Nareszcie. Już nie musieliśmy się nigdzie spieszyć.

Niedziela, 2 sierpnia 2020 roku.

Od wczesnego ranka spacerowaliśmy po Lesznie w sumie bez jakiegoś wielkiego planu. Takie szwendanie się pustymi niemalże ulicami zanim upał ruszył na dobre ma wiele uroku. A jest co tutaj pozwiedzać, Leszno to całkiem spore miasto. I może się podobać.

I tak szwendalibyśmy się i szwendali ale trzeba było już jechać. Do Poznania, a potem dalej, do domu. To przecież kawał drogi przed nami. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *